Superszybki Boss

Autor:
Michał Stankiewicz

Sławny jacht Hugo Boss, oceanicznej klasy Imoca 60 i jego nie mniej sławny skipper – Alex Thomson zawitali w czerwcu do Sopotu. W Ślizgu! gościł na jego pokładzie. Choć rejs był krótki to wrażenia niezapomniane!

Wizyta Thomsona była częścią europejskiego tournee jakie odbywa po zakończonych wiosną regatach Vendee Globe. W tym wokółziemskim, pełnym emocji wyścigu Hugo Boss zajął drugie miejsce, dosłownie o włos (80 mil przy dystansie ponad 28 000 mil) przegrywając z Armelem Le Cleac’h. Jego jednostka zawiera to nie tylko najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne, ale też i przyciągający uwagę wygląd. Hugo Boss, jak na producenta męskiej odzieży premium – zadbał o to, by zarówno kadłub jak i żagle były czarne, dając jachtowi niezwykle elegancki wygląd. Paradoksalnie to jednocześnie wyjątkowo surowa jednostka, w której całe wyposażenie podporządkowane jest jednemu celowi – by jak najszybciej płynąć. Jakiekolwiek wygody, które mogą niepotrzebnie wypełnić przestrzeń jachtu, czy co gorsza go obciążyć – zostały wyeliminowane. Toaletę stanowi… wiadro, a sypialnia to materac koło silnika. 

Opowiadał o tym sam Alex Thomson, który zaprosił redakcję W Ślizgu! na swój pokład. W trakcie trwającego ponad 74 dni morderczego wyścigu Vendee Globe całą swoją uwagę skupił na prowadzeniu jachtu i kontroli sprzętu. Wszelkie inne rzeczy – zeszły na drugi plan. No i sen. W takich regatach to po prostu krótkie drzemki co kilka godzin, przerywane wyciem alarmu. – Po kilku miesiącach takiego spania trudno się potem przestawić na normalne funkcjonowanie – opowiadał skipper Hugo Bossa.

Dzięki takiej, a nie innej konstrukcji Imoca to niezwykle szybka jednostka, wręcz królowa oceanicznych prędkości. Jednostka Hugo Bossa ma zamontowane hydroskrzydła i uchylny kil. Podczas Vendee Globe Alex Thomson pobił na niej rekord świata w dobowej żegludze solo jachtem jednokadłubowym. Pokonał odległość 536,8 mil morskich (994 km) ! 

 

Potęgę jachtu mogliśmy poczuć podczas krótkiego rejsu po Zatoce Gdańskiej. Po lunchu w Sopocie Alex Thomson i firma Hugo Boss zaprosili nas na swoją jednostkę. Choć jeszcze rano wydawało się, że wiatru tego dnia nie będzie to w momencie gdy wsiadaliśmy na dumnie prezentującą się Imokę w sopockiej marinie, czuć było, że się rozwiewa. Ostatecznie momentami powiewała solidna „czwórka”, co wystarczyło, by Imokę rozpędzić do blisko 30 węzłów. W takim momencie człowiek przestaje się zastanawiać jak można jachtem pokonać blisko 1000 km w ciągu jednej doby!

galeria