W wyścigu o światowe regaty

Autor:
Michał Stankiewicz

Choć Polacy nie po raz pierwszy startują w Sydney - Hobart to jednak znów mamy postęp. W 2001 roku w tych jednych z najsłynniejszych i jednocześnie najtrudniejszych regat świata – wystartowała m.in. „Łódka Bols”, a  w 2014 Katharis II i Selma Expeditions. W regatowej Łódce Bols połowę załogi stanowili Polacy, a sternikiem był Brytyjczyk. W dwóch pozostałych były już w pełni polskie załogi, z tym, że Selma to jacht ekspedycyjny, a Katharis II to Oyster 72, czyli jednostka bardziej turystyczna niż regatowa. W tegorocznym Sydney - Hobart będzie i w pełni polska załoga (za wyjątkiem jednej osoby) i do tego regatowa jednostka. Do całkowitego szczęścia – czyli polskiej załogi na polskiej i jednocześnie regatowej łódce - jeszcze trochę potrzeba. Nie wspominając o realnych szansach na wygraniu takich regat. Do tego są już niezbędne wielomilionowe budżety. Oczywiście liczone w euro.

Jak zapowiada bohater naszej okładki – Przemek Tarnacki – to jedno z marzeń, a raczej celów jakie stoją przed nim i prowadzonym przez niego warszawskim Ocean Challenge Yacht Club. Celów jak najbardziej realnych, do których jednak Tarnacki i jego koledzy z klubu – stąpający twardo po ziemi ludzie biznesu - podchodzą spokojnie, a wręcz pragmatycznie. „Żeglarstwo regatowe to palenie pieniędzy w kominku” – mówi w rozmowie ze W Ślizgu! opisując metodę małych kroków dochodzenia do wyznaczonego celu. Bez pośpiechu, mocno opierając się o nasze realia.

Warto tutaj dodać, że to nie jedyny tego typu klub w Polsce. Podobny działa w Sopocie – to Yacht Club Sopot. Członkowie tego klubu ścigają się w mniejszych klasach, jak chociażby w Sailing Champions League, a jeżeli chodzi o duże jednostki to przed nim trzeci już start w St. Maarten Heineken Regatta ze sternikiem Mateuszem Kusznierewiczem na pokładzie. A skoro już o naszym najlepszym olimpijczyku, a także wiceprezesie PZŻ mowa - to najgłośniej dzisiaj jest o innym projekcie w którym jest on liderem. To Polska100, dwuletni rejs dookoła świata, a w jego trakcie udział w najsłynniejszych regatach, m.in. Sydney – Hobart. I to nie tylko sam udział, ale jak zapowiedział Mateusz Kusznierewicz podczas jednego ze swoich wystąpień – walka o pierwsze miejsce i to nie tylko w czasie przelicznikowym, ale i rzeczywistym. Wszystko na polskim jachcie, w pełni regatowym i z polską załogą. Budżet nie jest jeszcze znany, podobnie jak formuła prawna przedsięwzięcia, ani sam jacht, ani załoga, ani inne szczegóły – wiadomo jednak, że pieniądze ma wyłożyć Polska Fundacja Narodowa, którą finansuje z kolei 16 spółek skarbu państwa. Rozmach jest więc duży, tym bardziej, że po raz pierwszy w historii naszego żeglarstwa projekt startu na specjalnej konferencji ogłosiło aż 3 ministrów, w tym wicepremier Piotr Gliński. Szczegóły mają być znane w przyszłym roku. Jedno jest pewne – niezależnie jak, kto i gdzie dokładnie popłynie – o projekcie będzie głośno.