Chcę wygrać Barcelonę!

Autor:
Michał Stankiewicz
Jakub Jakubowski

Jeden z najlepszych żeglarzy oceanicznych na świecie i na pewno jeden z najbardziej rozpoznawalnych sterników świata. Uczestnik najtrudniejszych, najbardziej ekstremalnych regat. Przeżył na oceanie wiele, śmierć zaglądała mu w oczy, ale z każdej opresji wychodził silniejszy, co w końcu zaowocowało sukcesami. Alex Thomson, skiper i jednocześnie ambasador Hugo Bossa – w ekskluzywnym wywiadzie dla magazynu „W Ślizgu!”

Odwaga czy pokora - która z tych cech jest kluczem do okiełznania rozszalałego oceanu?

Na pewno jedno i drugie, ale wspólnym mianownikiem jest zawsze zdrowy rozsądek. Jeśli ktoś myśli, że na oceanie może być kimś w rodzaju Boga, Neptuna, to jest to pierwszy krok ku śmierci. Na oceanie, szczególnie przy żegludze samotniczej, jesteś po prostu sam jak palec w samym środku śmiertelnie niebezpiecznego żywiołu, dużo silniejszego od nas, od naszej łódki. Musisz nauczyć się współistnieć, żeglować z szacunkiem i zrozumieniem dla tego, co może się stać. 

Co zatem może się stać na oceanie? 

Moje doświadczenie mówi mi, że na morzu może się zdarzyć absolutnie wszystko. Musisz być w pełni świadomy i pamiętać, że to nie jest  nasz świat. Na lądzie czujemy się bardzo pewnie, zachowujemy się swobodnie, bo to jest nasze naturalne środowisko. Na wodzie reguły gry diametralnie się zmieniają. Lista rzeczy, które mogą pójść nie tak, jest tak długa, jak długa jest historia żeglarstwa. Awarie jachtu, zderzenia z dryfującymi po morzach i oceanach śmieciami, wypadki na jachcie, sztormy, itp. Żeglarska proza życia. 

Zbigniew „Gutek” Gutkowski powiedział kiedyś, że na środku oceanu czuje się jak intruz. Masz podobne odczucia? 

Tak, jak najbardziej. Człowiek nie jest stworzony do życia na wodzie. Wystarczy, że stracimy ląd z zasięgu wzroku i uświadamiamy sobie jacy jesteśmy malutcy, jak bardzo jesteśmy nieistotni dla tego świata. To bardzo przygnębiające myśli, z którymi trzeba sobie poradzić. 

Niebezpiecznych przygód w twojej karierze nie brakowało. Która z nich wywołuje nadal dreszcze na plecach? 

- To było w 2006 roku podczas okołoziemskich regat samotników Velux 5 Oceans. Żeglowałem wtedy na Oceanie Południowym w odległości około 1000 mil od Przylądka Dobrej Nadziei. Były ekstremalnie trudne warunki, siła wiatru dochodziła do 50 węzłów. W pewnym momencie od mojego jachtu odpadł kil. Nie byłem w stanie naprawić usterki. Musiałem ewakuować się na szalupę ratunkową, w której na rozszalałym oceanie spędziłem wiele godzin. Nie wiedziałem, czy ktoś podejmie akcję ratunkową. Uratował mnie Mike Golding, mój rodak i jednocześnie rywal, który płynął najbliżej mnie. Ta akcja kosztowała go wycofanie się w z wyścigu. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj. 

Co wtedy czułeś?

Smutek i rozpacz, a jednocześnie ulgę, bo przeżyłem. To jedna z najtrudniejszych i najsmutniejszych chwil w moim życiu. Straciłem łódkę, z którą byłem emocjonalnie związany, która była moją najlepszą przyjaciółką, członkiem rodziny. 

Ta przygoda spotkała cię na Oceanie Południowym, na którym zresztą miałeś kilka innych groźnych incydentów. Co myślisz o tym akwenie? 

Na początku, kiedy pływałem tam pierwszy raz, traktowałem ten akwen jak tor wyścigowy, jak miejsce, które po prostu trzeba przepłynąć jak najszybciej, na pewno nie miejsce, w którym się nie umiera. Ale natura dała mi lekcję pokory. Ocean Południowy to najtrudniejsze, najbardziej ekstremalne miejsce do żeglugi. Wieją tam najsilniejsze wiatry na ziemi, występują też najsilniejsze prądy morskie. Temperatura wody jest minusowa, a na dodatek po akwenie pływa mnóstwo śmieci, zgubionych kontenerów, gór lodowych i wielorybów. Zderzenie z nimi jest tragiczne w skutkach. Ale za każdym razem, gdy tam się znajduję, czuję niewiarygodną ekscytację. Dla mnie to jest zawsze nie tylko część wyścigu, ale po prostu walka o przeżycie. Nie chodzi o to by wygrać, tylko żeby nie przegrać, żeby przetrwać. 

Jakie są twoje ulubione miejsca do żeglowania, sportowo i rekreacyjnie?

Dla mnie najlepszym miejscem do żeglowania dla prędkości i poczucia tego, o co chodzi w żeglarstwie oceanicznym, jest Afryka Południowa. Kiedy wpływasz na Ocean Południowy masz płaską wodę i dużo wiatru, idealne warunki do żeglugi. To dla mnie jedno z najlepszych miejsc do żeglowania. A rekreacyjnie z rodziną to na pewno Karaiby. Tam jest pięknie, słonecznie, nie jest zbyt tłoczno, zawsze towarzyszy nam świetna zabawa. W Europie moim ulubionym miejscem jest Archipelag Sztokholmski. Tysiące wysp, cicho, krystalicznie czysta woda. Wybrzeże pełne fantazyjnych, skalistych klifów, między wyspami malownicze cieśniny, a w wodzie można dostrzec odbicie bezkresnych lasów. Pod przejrzystą wodą zaś można podziwiać prawdziwe podwodne łąki. Jedną z największych atrakcji Archipelagu Sztokholmskiego są białe noce trwające od maja do sierpnia. W tym czasie w świetle zorzy można żeglować do późnej nocy. Niezapomniane wrażenia z żeglowania w tym rejonie sprawiają, że zawsze chętnie tam wracam. 

Jakie są najważniejsze cechy perfekcyjnego skipera i czy masz je wszystkie?

Czy mam wszystkie cechy idealnego sternika? Hmmm… Z pewnością mam ich wiele, ale najważniejsza jest dyscyplina. Chodzi o jedzenie i spanie, utrzymanie energii i emocji w równowadze i niepopełnianie błędów. Gdy pływasz samotnie, ilość rzeczy, które musisz ogarnąć jest... nie do ogarnięcia (śmiech). No bo jak tutaj poradzić sobie z zadaniami, które zwykle wykonuje 10 osób? Jest dobrze dopóki  wszystko idzie gładko, ale jeśli coś się zaczyna psuć, musisz liczyć tylko na siebie, bo nikt ci nie pomoże. Dlatego musisz być zdyscyplinowany, właściwie wyważyć ryzyko i przewidywać, co może się stać, by po prostu tego uniknąć. 

Kilka słów o łódce na której się ścigasz. Czy to faktycznie jest kosmiczna technologia?

Moja łódka nazywa się Hugo Boss, od nazwy mojego sponsora i jest to jednostka klasy IMOCA 60. To żeglarska Formuła 1, łódka przystosowana do żeglowania w ekstremalnych warunkach, z dużą prędkością. Tego nie widać na pierwszy rzut oka, ale jest to najbardziej zaawansowana technologia na świecie, począwszy od konstrukcji samej łódki, przez ultralekkie i wytrzymałe materiały, przez osprzęt. Nad jednym bolidem F1 pracuje 400 osób, zanim wyjedzie on na tor, sprawdzany jest pod każdym, najdrobniejszym kątem. Tak samo jest u nas. Ale to wszystko co jest w środku łódki, ta cała elektronika, to dużo więcej niż może zrozumieć jedna osoba. Dlatego równie ważny jak lider jest też zespół, który podobnie jak w Formule 1, odgrywa kluczową rolę. Dysponując taką jednostką najważniejsze jest jednak zachowanie równowagi między jej wydajnością, a niezawodnością. Zazwyczaj pływamy na granicy wydajności. A tą granicę, szczególnie w ekstremalnie ciężkich warunkach, łatwo przekroczyć.  

Dzisiaj żeglarstwo coraz bardziej przypomina show. Wystarczy spojrzeć choćby na Puchar Ameryki. Czy to właściwy kierunek?

Cały sport wyczynowy to jest dzisiaj show i od tego nie uciekniemy. Dzięki temu w sporcie, także w żeglarstwie są pieniądze, które pozwalają na dokonywanie spektakularnych rzeczy przez nas zawodowców, ale też na wychowywanie młodzieży, inwestowanie w młodzież. Ważne jednak, by zachować umiar, żeby show nie przerodziło się w kabaret.

W Polsce mamy Zbigniewa „Gutka” Gutkowskiego i Maćka „Świstaka” Marczewskiego, z którymi niedługo będziesz ścigał się w regatach Barcelona World Race. W klasie IMOCA 60 swoich sił chce spróbować także Robert Janecki, którego prowadzi znany polski żeglarz Roman Paszke. Co myślisz o naszych żeglarzach? 

Gutek i Świstak kupili pierwszą łódkę, którą zbudowałem, więc to jest kawałek mojego serca. Teraz rozmawiamy w marinie w Sopocie, a w tle stoją dwie łódki, z którymi łączy mnie tyle wspomnień. Mój aktualny Hugo Boss i dawny Hugo Boss, który teraz nazywa się Energa. Dzisiaj umówiłem się z Gutkiem na wspólne pływanie po Zatoce Gdańskiej. Już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy pruć fale bok w bok. Z Gutkiem rywalizowałem w Vendee Globe w 2012 roku. Ja przypłynąłem na metę trzeci, a on niestety miał pecha i musiał się wycofać. Strasznie mi go było żal, bo wiem z jakimi emocjami wiąże się start w tych najbardziej ekstremalnych regatach samotniczych na świecie. Szczególnie pierwszy start. Mam nadzieje, że Gutek wystartuje w 2016 roku, bo na to w pełni zasługuje. On udowodnił, że jest znakomitym i szybkim żeglarzem osiągając znakomite wyniki w regatach Velux 5 Oceans, czy wraz ze Świstakiem w Transat Jacques Vabre. Notabene „Gutek” pobił też mój rekord Północnego Atlantyku żeglując na łódce, na której ja wcześniej ten rekord ustanawiałem. Co prawda jeszcze szybszy ode mnie i od „Gutka” był Marc Guillemot, ale to pokazuje jak dobrym żeglarzem jest Polak. Teraz z niecierpliwością czekam na naszą rywalizację w Barcelona World Race. 

Masz komfort, bo masz od lat sprawdzonego sponsora, który rozumie żeglarstwo. W Polsce nawet najlepszym trudno jest znaleźć sponsora. Dlaczego warto inwestować w żeglarstwo?

Żeglarstwo to sport szlachetny, do którego nie trzeba dorabiać absolutnie żadnej ideologii. Niewiele sportów daje takie możliwości promocji na całym świecie, niewiele też sportów daje możliwość budowania kompleksowej strategii promocyjnej dla firmy. Nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że żeglarstwo wychowuje, kształtuje charaktery, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. Jeśli firma inwestuje w żeglarstwo, promuje się poprzez ten sport, to nie tylko zyskuje pod kątem biznesowym i wizerunkowym, ale też postrzegana jest jako firma odpowiedzialna, grająca fair, dostrzegająca potrzebę dbania o młodzież, jej przyszłość, co w dzisiejszym świecie jest niezwykle istotne. 

Twoim sponsorem jest Hugo Boss...

To w zasadzie nie jest taki zwyczajny sponsoring tylko pełne partnerstwo na zasadach takich, o jakich mówiłem przed chwilą. Firma buduje całą strategię promocyjną w oparciu o żeglarstwo i moją osobę, ja z kolei jestem ambasadorem marki, zawsze do dyspozycji, biorę udział w kampaniach reklamowych, wydarzeniach promocyjnych, akcjach społecznych i charytatywnych, itp. Mając takiego partnera, możesz skupić się wyłącznie na żeglowaniu. 

No dobra, zejdźmy zatem na ląd... chodzisz w garniturze na co dzień? 

Jak trzeba to oczywiście chodzę i nie jest to strój, w którym czuję się niekomfortowo (śmiech). Zresztą można się było o tym przekonać podczas kampanii reklamowej Mast Walk. Polecam film z tej kampanii, jest niesamowity. Spacer po maszcie płynącego jachtu w garniturze Hugo Bossa i finałowy skok do wody to chyba najbardziej zwariowana rzecz, jaką do tej pory zrobiłem (film znajdziecie w Internecie, warto zobaczyć - przyp. red.). Oczywiście noszę tylko garnitury Hugo Bossa, uszyte dla mnie na miarę. Kiedy zakładasz dobrze dopasowany garnitur, wiesz, że dobrze wyglądasz dobrze i czujesz się pewniej, a kiedy tak się czujesz, istnieje większa szansa na to, że odniesiesz sukces. Hugo Boss to dla mnie marka idealna, bo mogę się ubrać od stóp do głów, na każdą okazję. Nie jestem aż tak wielkim fanem zakupów, jak choćby moja żona, która potrafi przejść sto sklepów, przymierzać i nic nie kupić. Ja zazwyczaj, jak coś przymierzam, to kupuję. raz w roku jeździmy do Niemiec do siedziby Hugo Bossa i robimy duże, kompleksowe zakupy. 

Na koniec zapytam o Twoje plany na przyszłość?

 

Do 2018 roku mam umowę z Hugo Bossem i w tym czasie chciałbym wygrać Barcelona World Race oraz Vendee Globe. Na Vendee Globe budujemy już nowy jacht. A jeśli chodzi o cele prywatne, to w niedalekiej przyszłości chciałbym kupić niedużą łódkę, na której mógłbym opłynąć z żoną i dziećmi świat. Chciałbym po prostu pokazać moim dzieciom najpiękniejsze zakątki świata, zapewnić im edukację kulturową, której nie doświadczą w zwykłej szkole. 

 

 

Osiągnięcia:

 

Sierpień 2013: 3 miejsce w Rolex Fastnet Race.

Styczeń 2013: 3 miejsce w Vendee Globe. 80 dni, 19 godzin, 23 minut.

Lipiec 2012: rekord Północnego Atlantyku: 8 dni 22 godzin 8 minut.

Grudzień 2011: 5 miejsce w Rolex Sydney Hobart Yacht Race.

Listopad 2011: 2 miejsce w Transat Jacques Vabre.

Styczeń 2011: Alex wycofał się z Regat Barcelona World Race, gdy u jego nowonarodzonego syna wykryto wadę serca. 

Listopad 2008: Alex wycofał się z regat Vendee Globe po kolizji z kutrem rybackim. 

Luty 2008: 2 miejsce w Barcelona World Race.

Grudzień 2007: Alex pobił swój własny 24 godzinny rekord odległości pokonując w tym czasie 501 mil morskich ze średnią prędkością 20.9kts.

2006: Alex wycofał się z regat Velux 5 Oceans z powodu uszkodzenia jachtu. Został uratowany przez Mike’a Golding’a.

2004: Alex nie ukończył regat Vendee Globe z powodu uszkodzenia jachtu.  

2003: Alex ustanowił 24 godzinny rekord odległości pokonując w tym czasie 468 mil morskich ze średnią prędkością 19.5kts.

 

1999: W wieku 25 lat, Alex został najmłodszym sternikiem w historii, który wygrał etapowe regaty okołoziemskie. Były to regaty Clipper 98-99.